Słowo wstępu


Witam serdecznie wszystkich sympatyków kolarstwa odwiedzających moją stronę. Chciałbym zapoznać Was na niej z moją osobą a także przedstawić się nieco bliżej wszystkim kibicom. Jeżdżę w zawodowej grupie kolarskiej ISD-Neri. O początkach mojej przygody z rowerem a także dalszym przebiegu kariery przeczytacie w dziale ' O mnie'. Mam nadzieje, ze zgromadzone tu informacje pomogą Wam poznać bliżej kolarstwo a może nawet zachęcą do częstszych wycieczek rowerowych. W dziale 'Galeria' postaram się zgromadzić jak najwięcej zdjęć, więc zapraszam od jej przeglądania. Zostawcie po sobie ślad w ‘Księdze gości’ oraz śmiało komentujcie poszczególne newsy. Postaram się, żeby moja strona była jak najbardziej interesująca. Mam nadzieje, ze będziecie ja często odwiedzać.
Serdecznie zapraszam - 'huzar'

Nowe fotki w galerii


etap 6_5

etap 6_1

7etap5

Aktualności


Yes Yes Yes - Malezja nasza (08.03.2010)

Jednak dopięliśmy swego, Rujano nie zawiódł na szóstym etapie który wygrał w pięknym stylu przejmując jednocześnie prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Niedziela to już była praktycznie formalność, pełna kontrola etapu, po którym mogliśmy się cieszyć naszym wspólnym sukcesem.

Podsumowując wyścig – dla nas bardzo ciężki, musieliśmy wziąć na siebie ciężar wszystkich etapów, odpierać ataki, kasować ucieczki itp. Podział ról był prosty, Rujano na generalną więc nie angażuje się w żadne akcje, oszczędza siły i czeka na sobotę, Pidgornyy pilnuje Rujano, jeździ blisko żeby w razie czego szybko mu pomóc, Grabovski i De Negri próbują finiszować, ja i Kvachuk jako lokomotywa, dyktujemy tempo. W razie sytuacji podbramkowej wszyscy mieliśmy się wspierać i np. wspólnie doganiać odjazdy. Prawdę mówiąc na wyścigu popełniliśmy sporo błędów, można było go wygrać mniejszym nakładem sił, ale przy większym ryzyku niepo... [rozwiń]

LTDL etap 3 (03.03.2010)

Dzisiaj w znacznie lepszych nastrojach wracaliśmy do hotelu, do tego o wiele mniej zmęczeni niż wczoraj, choć na etapie działy się przeróżne rzeczy które ciężko mi pojąć, zrozumieć a co dopiero opisać. Ale tak jak już napisałem wczoraj w tym roku ten wyścig rządzi się swoimi prawami i tak pewnie pozostanie do końca.

Dzisiaj znowu musieliśmy się troszkę napracować w końcówce wyścigu, nie chcieliśmy dopuścić do kolejnej groźnej sytuacji. Trochę inaczej rozegraliśmy końcówkę etapu, dzięki czemu Grabo był dzisiaj trzeci. Wczoraj napisałem, że nie mamy sprintera na pierwszą 3, sami widzicie jak dziwny w tym roku jest to wyścig :).

Jutro pewnie podobny scenariusz i ostatni długi etap, ale te następne, że krótsze nie znaczy że będą lżejsze. Pełna mobilizacja na sobotę która na pewno będzie decydującym dniem. Czy uda się odrobić 3 min nad aktualnym liderem, powiem szczerze że będzie ciężko, ale zobacz... [rozwiń]

Nie po myśli (02.03.2010)

Nie po naszej myśli układa się tegoroczna edycja Malezyjskiej etapówki, a może po prostu tak ciężko jest startując z pozycji lidera. Na pierwszym etapie musieliśmy wziąć na siebie ciężar większości kilometrów i dyktować tempo na przedzie grupy. Do tego gdy już myślałem, że przynajmniej zakończymy dzisiaj na remis 200 m przed metą była mała kraksa która przedzieliła peleton, sędziwie tego nie uwzględnili i podzielili peleton na dwie grupy przez co straciłem 8 sek. Dla mnie to akurat mało istotne bo w moim przypadku generalka jest mało istotna, ale Rujano szkoda, bo jako pierwszemu uznali mu czas drugiej grupy. Generalnie chłopak jest silny, jedzie ostrożnie więc tym bardziej szkoda takich strat.

Dzisiaj to już w ogóle nie zrozumiały dla mnie etap, na wyścigu jest z 20 ekip, większość ma typowych sprinterów, jest ekipa lidera a ucieczki nie ma kto gonić. Grupa lidera ma wszystko gdzieś i co najdziwniejsze kolarze z tej właśni... [rozwiń]

Kto kręci kalejdoskopem? (25.02.2010)

Żeby tradycji stało się zadość, lekkie zawirowania na początku sezonu są już chyba wskazane, pewnie jako uodpornienie na dalszą cześć roku – tak żeby później człowieka coraz mniej rzeczy dziwiło ;)

Lekkie zamieszanie powstało wokół naszego wyjazdu do Malezji na Le Tour de Langkawi, owszem tak jak było powiedziane jedziemy, ale według pierwotnego planu powinniśmy wczoraj rano wylądować w Kuala Lumpur. Dlaczego ciągle jestem we Włoszech – otóż biuro w którym grupa kupiła bilety przesunęła nasz lot na piątek rano, na nic zdały się prośby, groźby i tłumaczenia: że sportowcy, że na wyścig, że aklimatyzacja. A już myślałem, że będzie szansa się dobrze zaaklimatyzować, przestawić na ichszy czas i ruszyć mocnej nogą w cieple. No niestety czasu na aklimatyzację będziemy mieli bardzo mało, mam nadzieję, że uda się zrobić dwa treningi: w sobotę zaraz po przylocie i w niedzielę. Wyścig zaczyna się w poniedziałek,... [rozwiń]

Le Tour de Langkawi 2010 (18.02.2010)

01-07 Marca 2010, siedem etapów, jedna ekipa Pro-Tour, dwie Pro-Continental, trzy reprezentacje narodowe i zapewne lekko ponad 40st.C – tak w skrócie przedstawia się mój pierwszy wyścig w tym sezonie.

Pierwsze wyścigi są dla mnie bardzo ciężkie a takie nazwijmy je „egzotyczne” szczególnie dają mi się we znaki, nie tylko Malezja ale również Hainan czy Qinghai Lake bez odpowiedniego przygotowania i dobrej taktyki nie ma co myśleć o walce w klasyfikacji generalnej. Na szczęście nie moje to zmartwienie, my mamy w skaldzie Rujano który powinien sobie poradzić na najcięższym 6 etapie. Problem polega na tym, że wszyscy o tym wiedzą i będą próbowali go zgubić na płaskich etapach wiec pewnie duży ciężar płaskich etapów spadnie właśnie na nas. Na razie bez stresu i nerwów trenujemy wszyscy w Toskanii, pogoda choć ostatnio średnia nie przeszkadza w treningach, jakoś udaje się zrobić trening pomiędzy opadami deszczu czy śniegu w wys... [rozwiń]

Sobótka po raz 16 otwiera kolarski sezon „Memoriałem Romana Ręgorowicza” (14.02.2010)

Tradycyjnie od lat kilkunastu oficjalne otwarcie sezonu w Polsce nastąpi w moim rodzinnym mieście. 28 Marca startuje „Ślężański Mnich” czyli memoriał wspaniałego trenera Romana Ręgorowicza. Już dzisiaj serdecznie zapraszam wszystkich – dosłownie wszystkich, gdyż wyścigi w Sobótce są chyba jedyne na skalę Polski, gdyż startują tu wszystkie kategorie wiekowe. Corocznie przybywa mnóstwo kolarzy i kolarek a liczby mówią same za siebie, rokrocznie frekwencja dopisuje i na starcie we wszystkich kategoriach wiekowych staje grubo ponad 800set kolarzy.

Tradycyjna trasa okrężna wokół Sobótki o długości 12 km z lekkim podjazdem na metę i z podjazdem po mecie pokonywana będzie kilkakrotnie w zależności od kategorii wiekowej:
młodzik 2x12 km = 24 km
junior mł. 4x12 km = 48 km
masters open 4x12 km = 48 km
kobiety open /elita. juniorki/ 4x12 km = 48 km
juniorki młodsze 3x12 km = 36 km
młodz... [rozwiń]

1% podatku (12.02.2010)

Wiele jest instytucji którym można przekazać ten symboliczny jeden procent naszego podatku. Ale wreszcie narodziła się taka która może pomóc naszej ulubionej dyscyplinie sportu. Z inicjatywy Krzyśka Kuźniaka powstała Fundacja Rozwoju Kolarstwa. Krzysiek jak wielu moich kolegów musiał przedwcześnie zakończyć swoja kolarską karierę, pomimo świetnych wyników nie tylko na szosie ale głównie w wyścigach przełajowych (v-ce Mistrz Świata z Zolder w 2002r). Niestety przez współpracę z nieodpowiednimi ludźmi którzy obiecywali kokosy (czyt. dużo) a dawali fistaszki lub wręcz pestki słonecznika (czyt. bardzo mało), Krzysiek nie jest już aktywnym sportowcem – a szkoda. Na pewno było to dla niego niemiłe doświadczenie, gdyż ja sam również przez to przechodziłem. W każdym razie chłopak nie zraził się do kolarstwa, aktywnie idzie przez życie, startując niekiedy w wyścigach MTB a niektóre z nich sponsorując. Przy tym prowadzi swoją firmę, która ... [rozwiń]

Nie chwal dnia przed zachodem słońca (11.02.2010)

Stare polskie przysłowie mówi: „Nie chwal dnia przed zachodem słońca” ja pochwaliłem łaskawą pogodę w Toscani i mnie dzisiaj pokarało. Choć prognozy meteo wyraźnie zapowiadały opady śniegu w godzinach popołudniowych jakoś nie mogłem w to uwierzyć bo do godziny 13.30 było całkiem fajnie. Owszem niebo przykrywały chmury z których gdzieniegdzie lekko pokropił deszcz ale w sumie było ciepło. Niestety około 14 nadciągnęły chmury z których w górach spadł śnieg a na dole deszcz. Dlatego ostatnie 30 min treningu pokonywałem przy akompaniamencie pruszącego śniegu i deszczu. Nic to w sumie strasznego bo na podjeździe zbytnio nie czuć zimna ale lokalni mieszkańcy są załamani tegoroczną pogoda, mało kto używa tu opon zimowych dlatego na kilka godzin miejscowość w której mieszkam była wręcz sparaliżowana a samochody poruszały się 10 km/h. Trochę mnie to śmieszy bo dla mnie takie warunki to pestka – w Polsce piłowało się w takich warunkac... [rozwiń]

Zaproszenie na Strade Bianche, Tirreno- Adriatico, Milan-San Remo (11.02.2010)

Wczoraj RSC ogłosiła listę drużyn które pojadą w bardzo prestiżowych wiosennych wyścigach we Włoszech. We wszystkich trzech wymienionych w tytule wyścigach, w kalendarzu UCI oznaczonych jako „Historyczne” weźmie udział moja grupa ISD-Neri. Z pewnością to wielkie wyróżnienie dla tak małej grupy. Na początku lutego otrzymaliśmy z UCI certyfikat Wild Card jest to nic innego jak "certyfikat jakości" w sprawie statusu etyki, administracji i księgowości zespołu. Z Wild Card można startować największe wyścigi na świecie, bez tego pozwolenia mało który sponsor da pieniądze na drużynę która nie pojedzie w jakimś wielkim lub ważnym wyścigu.

Na dzień dzisiejszy jestem w rezerwie na Milan-San Remo, generalnie skupiam się na następnych wyścigach z kalendarza Włoskiego. Zapytacie dlaczego: otóż jak już pisałem wcześniej zaczynam od Malezji która jest w dniach 01 do 07 marca, co pokrywa się terminem z Strade Bianche – 06 marca, z... [rozwiń]

Pierwszy miesiąc przygotowań (10.02.2010)

Z mną pierwszy miesiąc przygotowań do sezonu, choć moja grupa ma już za sobą pierwsze starty, ja jeszcze spokojnie trenuje i czekam na swoją kolej. 11 stycznia przyjechałem do Włoch do mojej tegorocznej bazy. Zacząłem spokojnie, gdyż jak pisałem wcześniej nie mam się zbytnio do czego spieszyć. Po kilku dniach wprowadzenia i prezentacji zaczęło się pierwsze oficjalne zgrupowanie w którym brała udział większość ekipy (oprócz oczywiście składu który jechał Argentynę). Była to pierwsza okazja żeby poznać nowych kolegów i wspólnie poćwiczyć. Zdecydowanie ćwiczymy inaczej niż inni, inaczej niż ja zawsze ćwiczyłem. Przede wszystkim szybciej, treningi krótkie 3-4 godziny są bardzo urozmaicone i szybkie, dużo kilometrów na podwójnym, dużo podjazdów, od czasu do czasu chwila za samochodem. Treningi długie 5-6 godzin są już o wiele spokojniejsze, ale za to naszpicowane podjazdami, więc lekko nie jest – nikt zresztą nie powiedział, że będ... [rozwiń]

Podstrony: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10]

sponsorzy