Witam serdecznie wszystkich sympatyków kolarstwa odwiedzających moją stronę. Chciałbym zapoznać Was na niej z moją osobą a także przedstawić się nieco bliżej wszystkim kibicom. Jeżdżę w zawodowej grupie kolarskiej ISD-Neri. O początkach mojej przygody z rowerem a także dalszym przebiegu kariery przeczytacie w dziale ' O mnie'. Mam nadzieje, ze zgromadzone tu informacje pomogą Wam poznać bliżej kolarstwo a może nawet zachęcą do częstszych wycieczek rowerowych. W dziale 'Galeria' postaram się zgromadzić jak najwięcej zdjęć, więc zapraszam od jej przeglądania. Zostawcie po sobie ślad w ‘Księdze gości’ oraz śmiało komentujcie poszczególne newsy. Postaram się, żeby moja strona była jak najbardziej interesująca. Mam nadzieje, ze będziecie ja często odwiedzać. Serdecznie zapraszam - 'huzar'
Nowe fotki w galerii
Aktualności
W sobotę Larciano(29.04.2010)
W najbliższą sobotę startuję w dość ważnym żeby nie powiedzieć bardzo ważnym dla nas wyścigu którego trasa kilkakrotnie przechodzi przez San Baronto, miejscowość gdzie bazę ma nasza grupa i gdzie również ja mieszkam w tym roku. Jedziemy, żeby wygrać i kropka, w zeszłym roku nas ograli, w tym jesteśmy mocniejsi, mocniejszy jest Visco. Na pewno dodatkową motywacją będzie dla nas najnowszy ranking UCI gdzie właśnie Visco dzierży fotel lidera i białą koszulkę przodownika tego rankingu. Pogoda powinna dopisać a tu to bardzo ważne gdyż mamy dużo zjazdów a co za tym idzie również dużo podjazdów. Pierwszy z większych pokonujemy z Vinci, miasta gdzie urodził się Leonardo da Vinci (znajduje się tu również muzeum ku jego pamięci, można też zwiedzić rodzinny dom Leonardo, jak ktoś będzie w okolicy polecam bo na pewno warto poświęcić na to kilka godzin) do San Baronto, następnie zjazd do Pistoi i runda do Larciano. Tu zaczynamy rundy z pojazdem... [rozwiń]
W najbliższą sobotę startuję w dość ważnym żeby nie powiedzieć bardzo ważnym dla nas wyścigu którego trasa kilkakrotnie przechodzi przez San Baronto, miejscowość gdzie bazę ma nasza grupa i gdzie również ja mieszkam w tym roku. Jedziemy, żeby wygrać i kropka, w zeszłym roku nas ograli, w tym jesteśmy mocniejsi, mocniejszy jest Visco. Na pewno dodatkową motywacją będzie dla nas najnowszy ranking UCI gdzie właśnie Visco dzierży fotel lidera i białą koszulkę przodownika tego rankingu. Pogoda powinna dopisać a tu to bardzo ważne gdyż mamy dużo zjazdów a co za tym idzie również dużo podjazdów. Pierwszy z większych pokonujemy z Vinci, miasta gdzie urodził się Leonardo da Vinci (znajduje się tu również muzeum ku jego pamięci, można też zwiedzić rodzinny dom Leonardo, jak ktoś będzie w okolicy polecam bo na pewno warto poświęcić na to kilka godzin) do San Baronto, następnie zjazd do Pistoi i runda do Larciano. Tu zaczynamy rundy z pojazdem Lamporecchio --> San Baronto który pokonujemy cztery razy, oraz zjazd San Baronto --> Vinci. Meta usytuowana w Larciano, dość ciężka bo lekko pod górę i po naprawdę ciężkim wyścigu. Można powiedzieć, że finisz idealny dla Viscontiego, ale najpierw musi wjechać z najlepszymi pod ostatni podjazd, ale to już będzie najprawdopodobniej właśnie moje zmartwienie.
W sobotę będzie również ostateczna decyzja w sprawie naszego startu w Giro, jakoś podświadomie czuję że możemy pojechać, nie wiem czemu ale jakoś tak czuję. Jeśli się sprawdzi moje przeczucie zacznę grać w Super ena Lotto – odpowiednik naszego Dużego Lotka gdzie kwoty rzędu 140 mln Euro to chleb powszedni ;)
Jeśli jednak się okaże, że nie jedziemy to … to widzimy się w Polsce. W poniedziałek pakuję walizki i się zwijam na 2 miesiące do domu.
Generalnie jest 50% szans na to że pojedziemy:
bo albo pojedziemy albo nie pojedziemy: 50/50 ;).
Wczoraj zakończyłem Giro del Trentino, 23 miejsce w klasyfikacji generalnej nie jest żadnym szałem i pewnie nikogo na kolana nie powali, ale ja się cieszę, że pomimo mojego nędznego samopoczucia udało mi się pojechać dobry i w miarę równy wyścig. Trasa wyścigu cięższa niż rok temu, zdecydowanie więcej podjazdów i dużo cięższe mety niż rok temu. Ogólnie podczas wyścigu było cały czas mocne tempo, kolarze odpadali podczas tzw. selekcji naturalnej, po prostu słabsi nie wytrzymywali tempa. Ostatecznie wyścig rozgrywał się na ostatnich kilometrach które oprócz etapu trzeciego prowadziły pod górę. Winokourow miał chyba piątkę w szkole z matmy bo wyliczył sobie czas potrzebny do zwycięstwa co do tysięcznych części sekundy, wygrywając go ostatecznie z przewagą 16/1000 sek nad Ricco.
O ITT już pisałem. Etap drugi do San Martino di Castrozza, podjazdu który znałem z zeszłorocznego Giro wiedziałem że mogę pojechać dobrze, ta ... [rozwiń]
Wczoraj zakończyłem Giro del Trentino, 23 miejsce w klasyfikacji generalnej nie jest żadnym szałem i pewnie nikogo na kolana nie powali, ale ja się cieszę, że pomimo mojego nędznego samopoczucia udało mi się pojechać dobry i w miarę równy wyścig. Trasa wyścigu cięższa niż rok temu, zdecydowanie więcej podjazdów i dużo cięższe mety niż rok temu. Ogólnie podczas wyścigu było cały czas mocne tempo, kolarze odpadali podczas tzw. selekcji naturalnej, po prostu słabsi nie wytrzymywali tempa. Ostatecznie wyścig rozgrywał się na ostatnich kilometrach które oprócz etapu trzeciego prowadziły pod górę. Winokourow miał chyba piątkę w szkole z matmy bo wyliczył sobie czas potrzebny do zwycięstwa co do tysięcznych części sekundy, wygrywając go ostatecznie z przewagą 16/1000 sek nad Ricco.
O ITT już pisałem. Etap drugi do San Martino di Castrozza, podjazdu który znałem z zeszłorocznego Giro wiedziałem że mogę pojechać dobrze, ta góra nie jest ciężka, pasuje mi bo jest o stałym niezbyt dużym nachyleniu. Od początku etapu mieliśmy wysokie tempo, do póki oczywiście nie odjechał odjazd, następnie peleton kontrolował przewagę w okolicy 5 min, można powiedzieć, że nie był to bardzo ciężki etap poza ostatnimi kilometrami przed metą. Wiadomo, że pod górę wiele się nie wymyśli i gdy panowie zaczynają się zabawiać robi się ciężko, mi się zrobiło ciężko na około 2 km do mety, przyjechałem ze startą 21 sek na 21 pozycji. W sumie mogę być zadowolony.
Trzeci etap to powtórka wczorajszego finiszu + 10 km pod górę ekstra co daje ciekawą liczbę 24 km podjazdu zaraz po starcie. Pierwsze 4 przejechaliśmy spokojnie, później zaczęła się lekka zabawa, kilkunastu śmiałków szukało swojej szansy w odjeździe i dopóki nie odjechali było wysokie tempo. Gdy odjechał odjazd, do pracy od razu zabrała się Flaminia utrzymując przewagę ucieczki w okolicy 2 min. Podjazd ciężki bo długi, wjeżdżaliśmy wysoko więc również zrobiło się zimno, następnie szybkie i niebezpieczne zjazdy i dalej do mety góra dół. Ucieczkę doszliśmy na ostatnim podjeździe przed metą, wcześniej ustaliliśmy, że dzisiaj postaram się pomóc Clarkowi. Wyprowadziłem go do samego przodu i zostawiłem na 200 metrów do mety jadąc z pierwszej pozycji, Simon zafiniszował piąty przegrywając z Petacchim, Ferrarim, Lorenzetto i zwycięzcą etapu Bertolinim. Z nimi przegrać to nie wstyd więc byliśmy zadowoleni.
Ostatni czwarty etap był naprawdę ciężki, choć tempo było równe, mieliśmy strasznie ciężki teren, nie wiem czy było 5 km po płaskim przez cały dzień. W odjeździe pojechał Clarke i Belkov wiec dla nas super układ, ja i Rujano czekaliśmy do ostatniego podjazdu. Tej góry obawiałem się najbardziej, znałem ją z zeszłego roku, wiedziałem że mogę nie dać rady bo jest ona dla mnie po prostu za ciężka. Nie mam takich możliwości jazdy po górach, żeby wytrzymać tempo pierwszych. Odpuściłem na około 4 km do mety, tracąc do Pozzovivo 3:11. Wyniki etapu jak po jeździe indywidualnej na czas, wszyscy przyjeżdżali pojedynczo lub w grupkach 2-3 osobowych. Niesamowita góra.
Dzisiaj dzień odpoczynku a jutro kolejny wyścig z mojego kalendarza Giro dell’Appennino, wyścig na którym rozbiłem się dość dotkliwie kilka lat temu. [schowaj]
Dużo poniżej swoich oczekiwań wypadłem podczas pierwszego etapu Giro del Trentino jakim była jazda indywidualna na czas o długości 12,5 km. Straciłem do zwycięzcy 52 sek. zajmując 34 miejsce. Wygrał Vinokourov, w sumie chyba nikt nie mógł mu tutaj zagrozić, pokonując drugiego Stefano Garzeliego o 16 sek. dziesiąty Serpa stracił już 32 sek. wiec do pierwszej dziesiątki zabrakło dokładnie 20 sek. i właśnie o mniej więcej 15 – 20 sek. pojechałem gorzej niż w zeszłym roku. Niby średnio ale bez tragedii, mogło by być lepiej ale zawsze może być przecież gorzej. Co dalej … czas pokaże.... [rozwiń]
Dużo poniżej swoich oczekiwań wypadłem podczas pierwszego etapu Giro del Trentino jakim była jazda indywidualna na czas o długości 12,5 km. Straciłem do zwycięzcy 52 sek. zajmując 34 miejsce. Wygrał Vinokourov, w sumie chyba nikt nie mógł mu tutaj zagrozić, pokonując drugiego Stefano Garzeliego o 16 sek. dziesiąty Serpa stracił już 32 sek. wiec do pierwszej dziesiątki zabrakło dokładnie 20 sek. i właśnie o mniej więcej 15 – 20 sek. pojechałem gorzej niż w zeszłym roku. Niby średnio ale bez tragedii, mogło by być lepiej ale zawsze może być przecież gorzej. Co dalej … czas pokaże. [schowaj]
Przede mną kolejny ważny wyścig. Na tegorocznej drabince ważności postawiłbym go szczebel niżej jak Mediolan-Sanremo i jednocześnie szczebel wyżej do Langkawi. 34 edycja Giro del Trentino i mój trzeci udział w tym wyścigu. Najlepszy wynik jak do tej pory to trzecie miesiące na jednym z etapów w 2004 roku oraz dobra lokata podczas zeszłorocznej czasówki. Tradycyjnie Trentino jako jedno z ostatnich przetarć przed giro i bardzo prestiżowa impreza we Włoszech jest traktowana przez wszystkich bardzo poważnie. Owszem wyścig w kalendarzu UCI jest ujęty na jednym poziomie z Coppi e Bartali i Lombardią ale to zupełnie inna półka. Kilka nazwisk na starcie już potwierdziło swoją obecność, ostateczna lista będzie znana oczywiście dzień przed startem.
W tegorocznym programie mamy czasówkę, która otworzy wyścig, rozgrywana na płaskiej i niezbyt wymagającej choć troszkę krętej trasie o długości 12,500 km. Start w Riva del Garda meta w To... [rozwiń]
Przede mną kolejny ważny wyścig. Na tegorocznej drabince ważności postawiłbym go szczebel niżej jak Mediolan-Sanremo i jednocześnie szczebel wyżej do Langkawi. 34 edycja Giro del Trentino i mój trzeci udział w tym wyścigu. Najlepszy wynik jak do tej pory to trzecie miesiące na jednym z etapów w 2004 roku oraz dobra lokata podczas zeszłorocznej czasówki. Tradycyjnie Trentino jako jedno z ostatnich przetarć przed giro i bardzo prestiżowa impreza we Włoszech jest traktowana przez wszystkich bardzo poważnie. Owszem wyścig w kalendarzu UCI jest ujęty na jednym poziomie z Coppi e Bartali i Lombardią ale to zupełnie inna półka. Kilka nazwisk na starcie już potwierdziło swoją obecność, ostateczna lista będzie znana oczywiście dzień przed startem.
W tegorocznym programie mamy czasówkę, która otworzy wyścig, rozgrywana na płaskiej i niezbyt wymagającej choć troszkę krętej trasie o długości 12,500 km. Start w Riva del Garda meta w Torbole sul Garda czyli wszystko w malowniczym rejonie jeziora Lago di Garda. Mapka dostępna TUTAJ.
Na start drugiego etapu przemieszczamy się troszkę wyżej do miejscowości Dro. Etap o długości 172,5 km kończy się podjazdem do San Martino di Castrozza. Po drodze pokonujemy jeszcze kilka podjazdów w tym jeden oznaczony premią górską pierwszej kategorii, znajdujący się na 125 km - Passo Broccon. Po tym etapie będziemy mieli już jakiś obraz rozkładu sił w peletonie, może nawet klasyfikacja generalna się ułoży. Mapka i wykres dostępny TUTAJ.
Trzeci etap z Fiera di Primiero do Trentino o długości 164 km , po drodze dwie górskie premie: pierwsza 1 kat. na 23 km passo Rolle – druga 2 kat na 81 km Monte Sover. Najciekawsze i jednocześnie najcięższe mogą tu być pierwsze kilometry, ponieważ od startu droga wznosi się pod górę aż do pierwszej górskiej premii. Nogi tu zapieką na 100%, obowiązkowo przed startem trzeba jechać na półgodzinną rozgrzewkę, bo inaczej można pojechać do domu po tym etapie. Oczywiście wszystko zależy od tempa, pogody i chęci do rywalizacji, powiem tak: jeśli lider będzie „nie odpowiedni” i nie daj Bóg będzie miał średnią ekipę, będzie gonitwa od startu żeby ich wymęczyć albo wręcz pogubić. Z drugiej zaś strony kolarze mogą szukać swojej szansy na odjazd, tak czy inaczej zapowiada się ciężki początek o nachyleniu średnim 6% oraz kręta i również ciężka końcówka. Jeśli pod pierwszy podjazd pojedzie mały odjazd, grupy sprinterów doprowadzą na finiszu z peletonu – więc może to być również etap dla sprinterów, oj będzie się działo. Mapka i wykres etapu dostępny TUTAJ.
Ostatniego dnia mamy do pokonania 172 km z Arco do Alpe di Pampeago, kolejny ciężki etap z metą na podjeździe o długości 8 km oraz średnim nachyleniu 10,1%. Po drodze jeszcze premia górska drugiej kat na Andalo (71m km) do której to premii droga od samego startu będzie się lekko wznosić do góry. Mapka i wykres etapu TUTAJ.
Trentino: cztery dni ogień, cztery dni w trupa – tak najprościej można opisać ten wyścig, jest ciężki ale przecież nie ma lekkich wyścigów gdyż każdy jest ciężki na swój sposób. Z tego startu chciałbym również wynieść coś dla siebie, jadę bez presji, nastawiony na pomoc Rujano gdyż na nim spocznie ciężar klasyfikacji generalnej i etapów górskich, sporo przy nim pracy, ale może się opłaci :). Ja chciałbym pojechać dobrze czasówkę a później się zobaczy, kto jak pojechał, kto jak się czuje i na kogo ostatecznie będziemy stawiać. Od wtorku jestem znów we Włoszech, tydzień odpoczynku w Polsce na pewno się przydał bo po dwóch etapówkach pod rząd byłem zmęczony zarówno fizycznie jak i psychicznie no i bardzo brakowało mi domu, żony i małego rozrabiaki Błażeja (dla niewtajemniczonych to mój roczny synek).
Zostały mi już w sumie dwa dni treningowe a w poniedziałek jedziemy na wyścig. Jak na razie moje samopoczucie pozostawia dużo do życzenia, dodatkowo doktor dobił mnie wynikami moich ostatnich badań, nie wiem jak mogłem tak dobrze pojechać Lombardię z hematokrytem 38,5 gdy normalnie nie schodzę poniżej 44. Ale co tam, ważne że było dobrze a wiosna kończy się dla mnie za tydzień. W związku z brakiem zaproszenia do Giro będzie można posiedzieć w wysokich górach i podratować trochę organizm.
Jeszcze trochę statystyk: na starcie 5 ekip Pro-Tour i 11 ekip Pro-Continental, oraz nasza polska ekipa Mróz Activ Jet, trzynastu polaków na starcie – to cieszy na tak ważnym wyścigu (8 z Mroza, Szmyd, Niemiec, Szczawiński, Sapa, Ja – to z wstępnej listy startowej, chyba nikogo nie pominąłem, jeśli tak przepraszam).
A na deser moich wypocin film prezentujący 34 Giro del Trentino. Paka
Bartosz jesteś bardzo stabilny kolarz ;P(05.04.2010)
Bartosz jesteś bardzo stabilny kolarz ;P – tak się po dzisiejszym etapie podśmiewali chłopaki w autobusie. Ostatnie trzy etapy i trzy razy ósmy, jak szwajcarski zegarek – można by powiedzieć. Chętnie bym te trzy ósemki zamienił na jedno podium, nawet najniższy stopień wchodził w rachubę. Ale wyszło jak wyszło, nie mogę narzekać, bo w mojej ocenie pojechałem naprawdę dobry wyścig. Nie są to skoki narciarskie, gdzie liczą się równe skoki, ale dzięki takim lokatom na etapach skończyłem wyścig na 11 miejscu w klasyfikacji generalnej, 2 w klasyfikacji punktowej (wygrał Ricco, trzeci Scarponi), 4 w klasyfikacji kolarzy zagranicznych (tu wygrał Przemek Niemiec), ISD-Neri uplasowało się na 6 miejscu w klasyfikacji drużynowej, Podgorny drugi w klasyfikacji górskiej. Dokładając do tego jeszcze mój wygrany etap, możemy być zadowoleni z tego startu. Zmagania po drogach Lombardii i Bergamo skończyło 126 kolarzy.
Bartosz jesteś bardzo stabilny kolarz ;P – tak się po dzisiejszym etapie podśmiewali chłopaki w autobusie. Ostatnie trzy etapy i trzy razy ósmy, jak szwajcarski zegarek – można by powiedzieć. Chętnie bym te trzy ósemki zamienił na jedno podium, nawet najniższy stopień wchodził w rachubę. Ale wyszło jak wyszło, nie mogę narzekać, bo w mojej ocenie pojechałem naprawdę dobry wyścig. Nie są to skoki narciarskie, gdzie liczą się równe skoki, ale dzięki takim lokatom na etapach skończyłem wyścig na 11 miejscu w klasyfikacji generalnej, 2 w klasyfikacji punktowej (wygrał Ricco, trzeci Scarponi), 4 w klasyfikacji kolarzy zagranicznych (tu wygrał Przemek Niemiec), ISD-Neri uplasowało się na 6 miejscu w klasyfikacji drużynowej, Podgorny drugi w klasyfikacji górskiej. Dokładając do tego jeszcze mój wygrany etap, możemy być zadowoleni z tego startu. Zmagania po drogach Lombardii i Bergamo skończyło 126 kolarzy.
Teraz dwa tygodnie przerwy do Trentino, więc wracam do Polski złapać trochę oddechu przed kolejną porcją startów.
I jeszcze kilka filmów z poszczególnych etapów:
Etap 2: Mattia Gavazzi
Etap 3: wygrany przez Ricco, meta na podjeździe Piazza Paollo VI w Lumezzane
Etap 4: po dyskwalifikacji Carrary wygrany przez Serpę
Yes yes yes - wygrałem etap na Lombardii(01.04.2010)
W bólach i cierpieniu, bo męczyłem się dzisiaj strasznie, wygrałem dzisiaj etap. Szczęście mnie nie opuszcza, nie jest sztuką wygrać będąc najsilniejszym kolarzem peletonu, sztuką jest wygrać będąc trochę wariatem i ryzykantem.
Udało się po raz drugi, jestem niesamowicie szczęśliwy, to naprawdę piękne uczucie na które trzeba bardzo, bardzo dużo pracować. Powiem szczerze, że nie czuję się ostatnio najlepiej, na prologu nie poszło mi wcale ale odbiłem sobie dzisiaj.
Ale może po kolei. Na wyścigu startuje prawie 185 kolarzy, to dużo biorąc pod uwagę szczególnie warunki atmosferyczne. Było niebezpiecznie od samego startu, pchanie, ronda, zakręty i wysepki, tego wszystkiego chciałem dzisiaj uniknąć i już podczas odprawy powiedziałem że chcę spróbować odjechać. Udało się, pracowaliśmy równo i mocno starając się kontrolować naszą przewagę, biorąc pod uwagę warunki atmosferyczne. Wspólnie przypominaliśmy sobie... [rozwiń]
W bólach i cierpieniu, bo męczyłem się dzisiaj strasznie, wygrałem dzisiaj etap. Szczęście mnie nie opuszcza, nie jest sztuką wygrać będąc najsilniejszym kolarzem peletonu, sztuką jest wygrać będąc trochę wariatem i ryzykantem.
Udało się po raz drugi, jestem niesamowicie szczęśliwy, to naprawdę piękne uczucie na które trzeba bardzo, bardzo dużo pracować. Powiem szczerze, że nie czuję się ostatnio najlepiej, na prologu nie poszło mi wcale ale odbiłem sobie dzisiaj.
Ale może po kolei. Na wyścigu startuje prawie 185 kolarzy, to dużo biorąc pod uwagę szczególnie warunki atmosferyczne. Było niebezpiecznie od samego startu, pchanie, ronda, zakręty i wysepki, tego wszystkiego chciałem dzisiaj uniknąć i już podczas odprawy powiedziałem że chcę spróbować odjechać. Udało się, pracowaliśmy równo i mocno starając się kontrolować naszą przewagę, biorąc pod uwagę warunki atmosferyczne. Wspólnie przypominaliśmy sobie, żeby jeść i pić bo organizm strasznie się męczy w takich warunkach. Gdy dotarła do nas informacja, że dystans jest skrócony o jedną rundę, szybko przeanalizowaliśmy sytuację i wyszło że możemy dojechać – wtedy się zaczęło, cały czas ogień, każda zmiana na 100% bo przewaga malała dość szybko. Ostatnie kilometry były już bardzo nerwowe z jednej strony trzeba spróbować się trochę oszczędzić, z drugiej grupa jest coraz bliżej. Zabawa zaczęła się na 3 km do mety, ja ostatecznie zaatakowałem na około 500 metrów do mety i znów udało się wygrać, szczęście jest ciągle po mojej stronie z czego się bardzo cieszę.
Poniżej film z prologu, nie poszło mi za dobrze. Nie pracowało nic, ani płuca ani nogi, przed startem liczyłem po cichu na pierwszą 20, choć już podczas rozgrzewki czułem się jakoś nijak. Na wyścigu masakra, myślałem, że wypluję płuca, nogi bez życia wiec i chęci to większego zagięcia brakło po pierwszych kilometrach. Klasyfikacja generalna już dla mnie nie istnieje, ale lepiej wygrać etap tak jak dzisiaj niż skończyć 8 czy 9 w generalnej.
Gratulacje,piękny dublet.Brawo Bartek :-)) !!!!! napisano 04.04.2010, przez Piotrek/Sobótka
Panie Bartku wielkie brawa. Serce rosnie :) napisano 02.04.2010, przez D2
wielkie brawa, powodzenia!!! napisano 02.04.2010, przez maciek
Brawo Bartek!!!Po raz drugi!!!!Moze w przyszlym roku druzyna PRO TOUR.Powodzenia!!! napisano 01.04.2010, przez Adamos
Po prostu, benissimo!! oby tak dalej nam kibicom to się nie znudzi. :-D napisano 01.04.2010, przez bodzio
Gratulacje Bracholku! Mamy nadzieję, że kolejne zwycięstwo dedykujesz rodzeństwu;) (chociaż nostro Padre też na pewno będzie felice). Jakby co, to fratelli e sorella kibicują i cieszą się razem z Tobą tym sukcesem - powodzenia na kolejnych etapach! napisano 01.04.2010, przez Łukasz
brawo, brawo ! dołączam się do gratulacji napisano 01.04.2010, przez tamburyniarz
Gratulacje Panie Bartoszu .
Znakomity Start Sezonu Oby Tak Do Tour De Pologne :).
Powodzenia . napisano 01.04.2010, przez Matthhew
Gratulacje Panie Bartoszu .
Znakomity Start Sezonu Oby Tak Do Tour De Pologne :).
Powodzenia . napisano 01.04.2010, przez Matthhew
Znów gratulacje i jeszcze raz oby tak dalej:) napisano 01.04.2010, przez Michał
Brakowało nam kropki nad i a może po prostu brakowało szczęścia. Wyścig zaczął się dla nas przykrą informacją o braku zaproszenia do tegorocznego Giro, dlatego tym bardziej chcieliśmy pojechać dobrze, ale wiecznie coś szło nie po myśli. Na czasówce popełniliśmy kilka błędów które kosztowały nas 10 sek, czyli miejsce w okolicy podium. Następnego dnia było lepiej, Rujano który pozostawał pod moją opieką od początku wyścigu przyjechał w pierwszej grupce i zasygnalizował dobrą formę i nastawienie. Niestety dzień później z powodu jakiegoś kryzysu cukru – tak to tłumaczył – nie dał rady i został pod ostatni podjazd i tak właśnie klasyfikacja generalna przestała dla nas istnieć. Bardzo silny Grabovsky próbował uciekać prawie codziennie, niestety ciągle bez końcowego sukcesu, już pomyślałem, że cały świat stawił się przeciwko nam. W piątek totalna klapa, bo grupa porwała się przed metą i nasz sprinter został w drugiej grupie... [rozwiń]
Brakowało nam kropki nad i a może po prostu brakowało szczęścia. Wyścig zaczął się dla nas przykrą informacją o braku zaproszenia do tegorocznego Giro, dlatego tym bardziej chcieliśmy pojechać dobrze, ale wiecznie coś szło nie po myśli. Na czasówce popełniliśmy kilka błędów które kosztowały nas 10 sek, czyli miejsce w okolicy podium. Następnego dnia było lepiej, Rujano który pozostawał pod moją opieką od początku wyścigu przyjechał w pierwszej grupce i zasygnalizował dobrą formę i nastawienie. Niestety dzień później z powodu jakiegoś kryzysu cukru – tak to tłumaczył – nie dał rady i został pod ostatni podjazd i tak właśnie klasyfikacja generalna przestała dla nas istnieć. Bardzo silny Grabovsky próbował uciekać prawie codziennie, niestety ciągle bez końcowego sukcesu, już pomyślałem, że cały świat stawił się przeciwko nam. W piątek totalna klapa, bo grupa porwała się przed metą i nasz sprinter został w drugiej grupie, po etapie w autobusie dostaliśmy niezły opiernicz, dobrze że nie wszystko rozumiem to nie brałem tego zbytnio do siebie :) ja ze swojego zadania się wywiązałem, Ci co mieli finiszować powinni zachować więcej czujności i tyle.
Na ostatni etap dostałem wreszcie wolną rękę i wykorzystałem to najlepiej jak potrafiłem. Udało się wypracować idealny odjazd i po ataku na ostatnim podjeździe wygrać etap. Jestem bardzo szczęśliwy, długo czekałem na swoją kolej i pokazałem, że potrafię pojechać dobry wyścig. Zeszły rok był dla mnie ciężki, miałem problemy z nogami i mięśniami. Teraz wydaje się, że wszystko wróciło do normy i chciałbym aby pozostało tak jak najdłużej.
Dzisiejszy etap dedykuję mojej żonie i synkowi który dwa dni temu skończył pierwszy roczek, Marta to dla Ciebie i juniora – wiecie o tym :) [schowaj]
Komentarze:
bravissimo!jak miło jest oglądać naszego zawodnika w takiej akcji.życzę powodzenia i szczęścia(które też czasem jest potrzebne)w tym sezonie.a swoją drogą szkoda,że w naszej tv sukcesów kolarzy nikt nie zauważa...na szczęście kibice się już do tego przyzwyczaili;) pozdrawiam napisano 29.03.2010, przez kaliszak
super! wygrana u wlosiakow, w takiej -nizlej obsadzie,to juz cos.gratulacje napisano 29.03.2010, przez bart
gratulacje !! super odjazd :D oby tak dalej !! napisano 29.03.2010, przez maciej
Hej dziękuję wszystkim za miłe słowa, smsy i e-maile. To dla mnie najlepsza nagroda. napisano 28.03.2010, przez 'huzar'
Podczas dzisiejszej dekoracji na otwarcie sezonu w Sobótce,wszyscy biliśmy brawo kiedy przypomniano twój wczorajszy sukces.Sobótka jest dumna. Gratulacje!!!!!! napisano 28.03.2010, przez Piotrek/Sobótka
Dłuższa relacja z % etapu, gratulacje
http://www.youtube.com/watch?v=5xT000RR9fs napisano 28.03.2010, przez bodzio
Wielkie brawa Huzar, zawsze w Ciebie wierzyłem!
Powodzenia w Bergamasce! napisano 28.03.2010, przez Kuba
Brawo, brawo, brawo!!!! Oby tak jak najczęściej!! napisano 27.03.2010, przez Pajda
gratulacje! jakiś link do dłuższego filmiku?:) napisano 27.03.2010, przez goolash
Brawo HUZAR! Piękne zwycięstwo! napisano 27.03.2010, przez Piter
Gratulacje sukcesu, aby worek z wygranymi wreszcie się otworzył:) Brawo napisano 27.03.2010, przez Michał
brawo Huzar! Oby tak jak najczęściej! napisano 27.03.2010, przez tamburzyniarz
Nie będę się tu wywodził nad decyzją organizatorów, dlaczego zrobili tak a nie inaczej. Jest nam wszystkim po prostu przykro, specjalnie jesteśmy zarejestrowani we Włoszech, specjalnie płacimy tu nie małe podatki, specjalnie wywaliliśmy ponad 70 tyś Euro na paszporty i wild card, specjalnie po to żeby pojechać w Giro. Stało się inaczej – szkoda, bo to wspaniały wyścig, wspaniała impreza i miałem nadzieję, że jeszcze kiedyś w życiu pojawię się na starcie. Morale w drużynie lekko podupadły ale kontynuujemy nasz program startowy.... [rozwiń]
Nie będę się tu wywodził nad decyzją organizatorów, dlaczego zrobili tak a nie inaczej. Jest nam wszystkim po prostu przykro, specjalnie jesteśmy zarejestrowani we Włoszech, specjalnie płacimy tu nie małe podatki, specjalnie wywaliliśmy ponad 70 tyś Euro na paszporty i wild card, specjalnie po to żeby pojechać w Giro. Stało się inaczej – szkoda, bo to wspaniały wyścig, wspaniała impreza i miałem nadzieję, że jeszcze kiedyś w życiu pojawię się na starcie. Morale w drużynie lekko podupadły ale kontynuujemy nasz program startowy. [schowaj]
Komentarze:
Morale może i podupadły ale dla Ciebie wielkie brawa za dzisiejsze zwycięstwo na Coppi e Bartali!!!!!! napisano 27.03.2010, przez JUSKI
Witam. Wielkie Gratulacje wspaniała akcja i zwycięstwo, super było patrzeć na ten sukces, Pozdrawiam napisano 27.03.2010, przez Kujawiak