Słowo wstępu


Witam serdecznie wszystkich sympatyków kolarstwa odwiedzających moją stronę. Chciałbym zapoznać Was na niej z moją osobą a także przedstawić się nieco bliżej wszystkim kibicom. Jeżdżę w zawodowej grupie kolarskiej ISD-Neri. O początkach mojej przygody z rowerem a także dalszym przebiegu kariery przeczytacie w dziale ' O mnie'. Mam nadzieje, ze zgromadzone tu informacje pomogą Wam poznać bliżej kolarstwo a może nawet zachęcą do częstszych wycieczek rowerowych. W dziale 'Galeria' postaram się zgromadzić jak najwięcej zdjęć, więc zapraszam od jej przeglądania. Zostawcie po sobie ślad w ‘Księdze gości’ oraz śmiało komentujcie poszczególne newsy. Postaram się, żeby moja strona była jak najbardziej interesująca. Mam nadzieje, ze będziecie ja często odwiedzać.
Serdecznie zapraszam - 'huzar'

Nowe fotki w galerii


Melinda2010

brixia2010-4

brixia2010-3

Aktualności


Krótko i na temat (12.06.2009)

Krótko i na temat bez zbędnych ceregieli bo nie chcę być źle odebrany przez innych – BRAWO SYLWEK !!! wiem, że na Giro nie mogłeś tego zrobić choć nawet sam Cię namawiałem ale wreszcie przyszła chwila którą świetnie wykorzystałeś, moje gratulacje.

P.S następnym razem prosimy bez takich akcji na 400m do mety – choć dzięki temu emocji było o wieli więcej.... [rozwiń]

Adam Probosz podsumowuje... (05.06.2009)

Patrzę na swoje typowania przed Giro i okazuje się, że najlepiej pojechali kolarze, którym przyznałem trzy gwiazdki. Byli wśród nich Denis Mienszow, Danilo di Luca i Franco Pellizotti.

Szkoda, że kraksa tak wcześnie wyeliminowała z walki Christiana Vande Velde. Ostatnim zawodnikiem w tej grupie był Lance Armstrong, ale o nim za chwilę. Moim zdecydowanym faworytem był Ivan Basso. Obserwując go na wcześniejszych wyścigach odniosłem wrażenie, że wraca do swojej najlepszej dyspozycji. Prawda była jednak brutalna dla lidera ekipy Liquigas.
.
.
.
No właśnie, mieliśmy w Giro dwóch Polaków i z tego faktu można się tylko cieszyć. Sylwester Szmyd pracował na swoich liderów i to po jego akcji Pellizotti wdrapał się na podium. Polak potwierdził w górach swoje wielkie umiejętności, chociaż jak sam przyznał, były także etapy, na których nie pojechał tak jak chciał.

Bartosz Huzarski przejecha... [rozwiń]

Polski wkład w spektakl na stulecie Giro (05.06.2009)

Zapraszam do przeczytania bardzo fajnego tekstu autorstwa Krzysztofa Straszaka redaktora portalu SportoweFakty.pl

Tak bardzo pragnęli Włosi, by na jubileusz stulecia ich narodowego wyścigu zwycięstwo odniósł ich rodak. Nie zawiedli się jednak, bo mimo zwycięstwa Denisa Mienszowa, przekonali się, że mają znów zawodników zdolnych do wygrania wielkiego touru.

Giro d'Italia to przedsiębiorstwo, wielka instytucja włoskiego życia, która jednoczy ludzi przez lata podzielonych, niechętnie spoglądających na siebie z różnych części Italii. Sto lat po pierwszej edycji peleton zgromadził się na placu św. Marka w Wenecji, wjechał na Wezuwiusz, a zakończył ściganie pod rzymskim Kolosseum. To było widowisko, jakiego oczekiwano, również pod względem sportowym.

całość dostępna TUTAJ ... [rozwiń]

Giro d’Italia centoanni - podsumowanie (03.06.2009)

Po podpisaniu kontraktu z zawodową włoską grupą troszkę łudziłem się że może uda mi się wystartować w tym wspaniałym, przez wielu uważanym za najfajniejszy, wymagający a na pewno niesamowicie ważny wyścig w tym roku oznaczony w kalendarzu UCI jako historyczny. 21 etapów i tyle samo dni święta narodowego we Włoszech, wyścig który przyciąga kibiców z całego świata, którzy jadą za swoimi ulubieńcami ale dobrego słowa wsparcia nie tylko na ciężkich podjazdach nie szczędzą nikomu nawet w ostatnim grupetto. Zaczęło się od prezentacji ekip w Wenecji a na następny dzień TTT, etap jakże ważny który wymagał od nas maksimum poświecenia, koncentracji i uwagi. Tu wypadliśmy dobrze, później – hmm bywało różnie. Bez lidera na klasyfikację generalną i rasowego, pewnego sprintera nie pozostało nic innego jak próbować, próbować zawsze można lecz nie zawsze wychodzi. Ale kolarze to naród twardy, nie straszny nam deszcz, wiatr, podjazd i zjazd,... [rozwiń]

Giro d’Italia etap 21 (03.06.2009)

Już tylko nieco ponad 14 km do końca mojego pierwszego wielkiego touru, ostatni etap to jazda indywidualna na czas, trasa wiodąca okolicami Colosseum w Rzymie przebiegająca koło największych zabytków miasta. Rzym jest miastem starym więc wiele elementów pozostaje niezmienionych od lat, tak jak na przykład nawierzchnia dróg, myślę, że około 70 % dzisiejszej trasy wiodło starymi zabytkowymi brukowanymi ulicami. Po południu miał spaść deszcz, co dodatkowo miało utrudnić nam pracę a kolarzy walczących o wygranie wyścigu przyprawić o dodatkowe nerwy bo wiadomo jak to jest z mokrym brukiem, o upadek nie łatwo o czym przekonał się sam Menchov. Na szczęście szybko się pozbierał a mechanik Rabobanku okazał się bohaterem dnia w swoim fachu zmieniając rower pechowca bardzo szybko. Na szczęście upadek Denisa nie miał ostatecznie wpływu na jego pozycję w klasyfikacji generalnej wyścigu i bardzo zasłużenie wygrał on 92 edycję Giro d’Italia.
rozwiń]

Giro d’Italia etap 20 (03.06.2009)

Dzisiaj wkroczyłem w drugą dziesiątkę etapów, fakt, przedzieloną dwoma dniami wolnymi, ale tak długo nie ścigałem się nigdy, przed startem Giro bardzo obawiałem się czy dotrwam do pierwszej czasówki a tu jutro już ostatnie etap. W nocy spałem dobrze, wyczerpany wczorajszym dniem chciałem pospać jak najdłużej, choć mocno tęsknię za domem i za moim małym synkiem który ma już ponad 2 miesiące a ja widziałem go raptem przez tydzień. Zmęczenie psychiczne czasem nie pozwala mi szybko zasnąć co dodatkowo potęguje we mnie złość która jeszcze bardziej nie pozwala mi się w nocy odpowiednio zregenerować. Ale od czego są tabletki nasenne, które zawsze można łyknąć w chwili kryzysu.

Taktyka grupy na dzisiaj była prosta, cała drużyna ma się podporządkować liderowi grupy Viscontiemu, który ma dzisiaj wygrać. Żadnych – uwaga - odjazdów, tylko praca na rzecz Visco. Tak więc od początku etapu dwóch naszych zawodników pracowało ... [rozwiń]

Giro d’Italia etap 19 (02.06.2009)

Dzisiejszy etap z metą na zboczu wulkanu Wezuwiusz kosztował mnie naprawdę dużo energii, po powrocie do hotelu od razu musiałem się przespać gdyż byłem wycieńczony. Nie tyle fizycznie co psychicznie etap kosztował mnie bardzo dużo energii, cały dzisiejszy dzień jechaliśmy praktycznie w wężu, droga wiła się to w prawo to w lewo wznosząc i opadając co chwilę. Taka trasa wymagała maksymalnej koncentracji, gdyż najmniejszy błąd mógł się skończyć tragicznie, z jednej strony drogi ściana ze skał z drugiej barierka oddzielająca ją od urwiska. Na szczęście nie padało a kolarze jechali bardzo rozważnie i ostrożnie, pomimo tego, że przed startem zawarta została niepisana umowa, że przez pierwsze 50 km nikt nie atakuje jak widać było nie wszyscy stosują takie umowy serio.

Dojazd do finałowego podjazdu masakryczny, droga wąska, mnóstwo ludzi wychodzących prawie na środek jezdni i bardzo długa brukowana sekcja zaraz przed początki... [rozwiń]

Giro d’Italia etap 18 (02.06.2009)

No i ostatnia szansa na dobre miejsce na etapie minęła razem z metą dzisiejszego etapu. LPR już głośno zapowiedziało, że jutro będą wszystko kasować bo Di Luca będzie walczył o wygranie wyścigu, w sumie brawo za ambicje, zaś za dwa dni etap długi, choć płaski który chce wygrać, jak już również wcześniej zapowiedział Alan Davis, tak więc wszystko dogna Quick Step + LPR i pewnie Garmin bo też mają sprintera. Na czasówce żeby wejść w pierwszą 10 musiał bym być w życiowej formie, ale niestety nie jestem. Tak więc oprócz bardzo dobrej lekcji nie wiele udało się zdziałać, no cóż, to jest wielki tour i oprócz dobrej nogi i ambicji trzeba mieć również trochę szczęścia.

Dzisiejszy etap zaczął się mocnym uderzeniem, po pierwszych siedmiu w miarę płaskich kilometrach zaczął się podjazd o długości kilometrów 15, tempo bardzo mocne mnóstwo ataków i skoków, nogi strasznie piekły, bo ja również nie jechałem w kołach... [rozwiń]

Giro d’Italia etap 17 (27.05.2009)

Po dniu przerwy przed godziną 15 z Chieti wyruszył barwny peleton by zakończyć zmagania siedemnastego etapu na podjeździe pod Blockhaus raptem 83 km które zleciały bardzo szybko. Choć od startu niespotykanie spokojne tempo, to po kilku kilometrach utworzyła się z przodu grupka śmiałków którą peleton prowadzony przez kolarzy LPR odpuścił raptem na 3 min. Przed samym finałowym podjazdem mocne tempo narzucili kolarze Cervelo doprowadzając Sastre do finałowego podjazdu w komfortowej sytuacji na czele peletonu bez żadnej nerwówki. Niestety dzisiaj Sastre nie był tak dobry jak ostatnio a może etap za krótki i rywale nie zdążyli się zmęczyć. Tak czy inaczej wreszcie wygrana Liquigas, dobra aktywna jazda Sylwka, lider bez zmian i awans Pelizotiego na trzecie miejsce w generalce. Ja dzisiaj czułem się dobrze, dzień przerwy dobrze mi zrobił, udało się w miarę wypocząć albo patrząc na to inaczej nie było za bardzo się gdzie zmęczyć. Finałowy podjazd za... [rozwiń]

Giro d’Italia etap 16 (26.05.2009)

Za mną królewski etap Giro 237 km trzy podjazdy pierwszej kategorii i osiem godzin w siodle – to się nazywa królewski etap !!. Po między górami też nie było lekko, cały czas góra dół i podjazdy po 18 – 20 %, pod górę ciężko, ze zjazdu szybko. Ale patrząc realnie, podczas dzisiejszego etapu na 90 km moja grupka dostała od Sastre 48 min, podsumować to można tylko jednym słowem – przepaść, choć oni walczyli o zwycięstwo etapowe i o generalkę a my już raptem o bezpieczne dojechanie do mety to był to naprawdę ciężki dzień. Statystyki w La Gazetta mówią same za siebie, ponad 5200 metrów przewyższenia, 37 stopni i 7000 bidonów które tylko jednego dnia zużyli kolarze, jednym słowem masakra. W sumie do podnóża Monte Nerone było nieźle, ale na początku podjazdu nagle nie było czym mocniej kręcić, cały podjazd cierpiałem strasznie, tysiące myśli przychodzą do głowy gdy jest tak ciężko a na liczniku brakuje wciąż grubo ponad 80 km do ... [rozwiń]

Podstrony: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14]

sponsorzy