Słowo wstępu


Witam serdecznie wszystkich sympatyków kolarstwa odwiedzających moją stronę. Chciałbym zapoznać Was na niej z moją osobą a także przedstawić się nieco bliżej wszystkim kibicom. Jeżdżę w zawodowej grupie kolarskiej ISD-Neri. O początkach mojej przygody z rowerem a także dalszym przebiegu kariery przeczytacie w dziale ' O mnie'. Mam nadzieje, ze zgromadzone tu informacje pomogą Wam poznać bliżej kolarstwo a może nawet zachęcą do częstszych wycieczek rowerowych. W dziale 'Galeria' postaram się zgromadzić jak najwięcej zdjęć, więc zapraszam od jej przeglądania. Zostawcie po sobie ślad w ‘Księdze gości’ oraz śmiało komentujcie poszczególne newsy. Postaram się, żeby moja strona była jak najbardziej interesująca. Mam nadzieje, ze będziecie ja często odwiedzać.
Serdecznie zapraszam - 'huzar'

Nowe fotki w galerii


Melinda2010

brixia2010-4

brixia2010-3

Aktualności


Giro d’Italia etap 15 (26.05.2009)

Forli – Faenza 161 km i cztery górskie premie po drodze do mety. Generalnie góra dół przez cały dzień i strasznie gorąco. Niestety nie udało się dzisiaj odjechać, choć noga niezła jakoś nie mogę się wstrzelić w odpowiednie akcje. Zmęczenie wyścigiem jest już coraz bardziej odczuwalne, nogi powoli robią się puste i coraz szybciej się męczę w końcu to już 15 etap przy bardzo wysokich temperaturach. A peleton nie topnieje, mało kto się z wyścigu wycofał, widać, że wszyscy dobrze przygotowani. Dzisiaj pod przedostatnią górę hajdę zrobił Liquigas, peleton mocno się naciągnął ale dopiero po kraksie na zjeździe wszystko się porwało. Grupce w której byłem zabrakło do grupki przed nami może 150 metrów ale nikt nawet nie chciał gonić czy przeskakiwać, wszyscy do minimum skrócili sobie cierpienie. Za to jutro do dopiero będzie cierpienie 237 km po górach do nieba.... [rozwiń]

Giro d’Italia etap 14 (23.05.2009)

Przebieg dzisiejszego etapu w sumie nie tak łatwo było przewidzieć, ale zaraz po starcie oświecił mnie Sylwek który powiedział, że dzisiaj będzie wszystko doganiać LPR bo Di Luce zależy na bonifikatach a podobno już pod tą górkę wygrywał. Niestety dzisiaj się przeliczyli, bardzo zmęczyli a bonifikaty za to żadnej niestety nie ma. No cóż zdziwiłbym się gdyby ośmiu ludzi dogoniło 14 choć trzeba im przyznać że tempo było naprawdę przednie.

Odjazd który dzisiaj pojechał w sumie bardzo dobry, mocno pracowali, niestety w końcówce pała z taktyki dla naszego dyrektora, niestety nie są to już amatorskie i tu się wygrywa głową nawet jak w odjeździe ma się dwa asy.

Ja dzisiaj czułem się dobrze choć cały etap pomagałem Dario, nawet przed finiszem przeciągałem go do przodu żeby pod tym ciasnym murem przejechał jak najbliżej. Niestety nie czuł on się dzisiaj najlepiej co wyszło na ostatnich dwóch kilometrach a ja... [rozwiń]

Giro d’Italia etap 13 (23.05.2009)

Za mną przelotowy trzynasty etap Giro, scenariusz był raczej przewidywalny więc pomimo ciśnienia ze strony dyrekcji w żaden odjazd nie planowałem się nawet zabierać. Jasne jak słońce było, że ekipy sprinterów dogonią wszystko, inaczej natomiast może być w następnych dniach gdzie odjazd ma realne szanse dojechania. Od jutro mamy strasznie ciężkie etapy, dzisiaj rano analizowałem książkę wyścigu i stwierdziłem że jeśli dojadę do dnia wolnego to już będzie z górki. Ale do tego jeszcze bardzo ciężkie trzy dni których nie chcę po prostu przejechać, tylko coś powalczyć. Dzisiaj czułem się średnio, jednak wczorajsza czasówka kosztowała mnie bardzo dużo a na etapie nie dało się odpocząć bo tempo było bardzo wysokie, średnia na etapie wyszła 47 km/h i to wykręciło trzech ludzi. Teraz widzę jak ważna jest taktyka, wszyscy trzej uciekający dzisiaj kolarze mieli dwie godziny straty w klasyfikacji generalnej. Trzeba im przyznać, że zawzięli... [rozwiń]

Giro d’Italia etap 12 (21.05.2009)

Za mną chyba jeden z cięższych etapów Giro, niby tylko 60 km ale za to jakich! Wczoraj przed snem zastanawiałem się jak powinienem dzisiaj pojechać. Teoretycznie trasa mi że tak powiem leżała, sporo pod górę troszkę po płaskim ogólnie ciężko więc to co lubię. Na rozgrzewce wszystko było ok noga dobrze kręciła, organizm również ok. co było widać po pulsie. Wystartowałem za Millarem, początek spokojnie, pierwsze trzy kilometry płaskie. Jak zaczęła się pierwsza góra wszystko było super, nogi ładnie pracowały, wysoka kadencja, regularny puls i prędkość w okolicy 24 km/h na premii górskiej pierwszy czas i raptem może 150 metrów do Millara, myślę sobie jest ok. dawaj dawaj teraz z górki to odpoczniesz. A gdzie tam z góry było równie ciężko tym bardziej, że w pierwszej części było raptem lekko z górki i mocno wiało, tam Millar mi pojechał i tyle go widziałem. Następnie było już tylko gorzej, powoli zaczynało mi brakować sił, pod ... [rozwiń]

Giro d’Italia etap 11 (21.05.2009)

O godzinie 12.10 wyruszyliśmy dzisiaj z Turynu do 11 etapu, trasa teoretycznie płaska przy bocznym wietrze i kolejny dzień grzeje. Etap o długości 214 km ale od początku nie było za wiele spokoju, bardzo szybkie tempo, średnia przez pierwsze godziny porównywalna do wczorajszej czyli ponad 50 km/h, dużo kolarzy ma spore straty w klasyfikacji generalnej i wielu upatruje swojej szansy właśnie w odjeździe. Teoretycznie dzisiaj nic nie powinno odjechać, ale wiadomo jak jest, to jest sport a sport jest nieprzewidywalny. Po setkach skoków, ataków i prób odjazdu wreszcie jakaś znacząca ucieczka czterech kolarzy z naszym Grabovskym, niestety ten układ nie pasował ekipie Quick Step i Katusha i po kilkudziesięciu kilometrach zostali oni dogonieni, następnie w samotną podróż wybrał się kolarz Xacobeo więc już było wiadomo, że cały peleton dojedzie do ostatniej górki. Tempo końcowych kilometrów było również bardzo szybkie, spodziewałem się że na 11 etapie b... [rozwiń]

Giro d’Italia etap 10 (19.05.2009)

Dzisiejszym maratońskim etapem z Cuneo do Pinerolo o długości 262 km wkroczyłem w dwucyfrową liczbę etapów, gdyż dzisiaj mieliśmy etap 10. Przy takim dystansie spodziewałem się spokojnego początku, ale przez pierwsze dwie godzin średnia wahała się w okolicy 50 km/h, spokojnie nie było wcale, nawet pod pierwszą nieliczącą się górkę która była na mniej więcej 75ym kilometrze peleton porwał się a z przodu praktycznie sami wielcy więc widać, że wszyscy się pilnują. Po wielu akcjach, atakach wreszcie poszedł ciekawy odjazd w sumie 12 kolarzy, mi też udało się tam zabrać. Niestety na dzisiaj bojowo nastawił się Garzelli który był bardzo aktywny od samego początku ale w tej ucieczce go niestety zabrakło i jego grupa dogoniła nas na podjeździe pod Moncenisio. Peleton był pod górkę mocno poszarpany i rozciągnięty, ale na dole zjazdu większość się zeszła i utworzyła się grupa około 130 zawodników. Z przodu uciekał wspomniany Garzelli a ... [rozwiń]

Giro d’Italia etap 9 (18.05.2009)

Etap 9 Milano show – nie do końca takie show jak pewnie wymarzyli sobie to organizatorzy i kibice. Ale cóż takie jest życie i nie tylko na TdP kolarze protestują. Czy w tym przypadku mieli rację, cóż pewnie po części tak, wiele samochodów było zaparkowanych na poboczu w miejscach niebezpiecznych np.: na łuku drogi gdzie nie wiele widać, miejscami droga była przegrodzona pachołkami a po lewej stronie normalnie jeździły samochody najczęściej w kierunku przeciwnym do peletonu, do tego sporo przejazdów kolejowych. Osobiście dziwie się, że straż miejska nie odholowała samochodów parkujących przy trasie jednocześnie na zakazie parkowania który w tym dni obowiązywał przy całej trasie. Nawet w Polsce przy okazji wyścigów samochody które sprawiają niebezpieczeństwo są odholowywane a tu giro, hmm dziwne.

Ale pewnie niebezpieczeństwo to jedno, a zmęczenie to drugie, przez ostatnie trzy dni przejechaliśmy bardzo dużo kilometrów więc ws... [rozwiń]

Giro d’Italia etap 8 (16.05.2009)

Dzisiaj peleton zawitał w Bergamo i dobrze bo szybko zbliżamy się do pierwszego z dni wolnych, to zawsze jakiś wyznacznik tego że sporo już za nami ale niestety jeszcze sporo do przejechania, nie mniej jednak zawsze oddech można złapać.

Ja dzisiaj czułem się średnio, odczuwam zmęczenie po wczorajszym etapie, co akurat dziwne nie jest. Od startu było bardzo mocne tempo, na honorowym rozmawiałem trochę z Sylwkiem, jak zaczęła się zabawa i znaleźliśmy się w wężu powiedziałem – dobra pogadamy jak się trochę uspokoi. Faktycznie, zamieniliśmy jeszcze może ze 3 zdania gdzieś w okolicy 120 km i tyle – nie uspokoiło się. Dzisiaj tempo w peletonie nadawało Lampre, liczyli na Cunego, w sumie końcówka pod niego, niestety lekko się przeliczyli (był 7). A szkoda bo odjazd pojechał dobry, od nas był Visconti wiec już myślałem, że będzie w miarę spokojnie i sobie odpocznę. Niestety ja też się przeliczyłem i musiałem trochę pocierp... [rozwiń]

Giro d’Italia etap 7 (16.05.2009)

No tak – można powiedzieć 1:0 dla peletonu, nie wiele dzisiaj zabrakło do szczęścia bo wystarczyło zacząć zjazd z pół minutową przewagą nad peletonem i pierwsza dycha na etapie pewna.

Ale od początku: nie atakowałem pierwszy, żeby nie było, że amatorką zalatuje, nie planowałem tego również jakoś tak po prostu wyszło. Dzisiaj po prostu peleton chciał coś odpuścić co dziwne nie jest bo do przejechania 244km. W odjeździe współpraca układała się bardzo dobrze, pojechaliśmy dobrze taktycznie, gdy zrobiła się spora przewaga trochę zwolniliśmy żeby nas zbytnio nie gonili, następnie mieliśmy trochę przyspieszyć ale zaczęło tak wiać, że chwilami jechaliśmy 35 km/h i było strasznie ciężko. Dodaliśmy jeszcze troszkę gazu resztkami sił w końcówce z nadzieją, że uda nam się zacząć zjazd z choć minimalną przewagą nad peletonem. Niestety dogonili nas dosłownie 500 metrów przed premią górska. Po tym wziąłem z samoc... [rozwiń]

Giro d’Italia etap 6 (16.05.2009)

Dzisiaj o 10:45 wystartowaliśmy do pierwszego na tegorocznym giro etapu o długości ponad 200 km (246km). Od startu było bardzo mocne tempo, nie mógł odjechać żaden odjazd, pewnie dlatego że zbyt wielu kolarzy próbowało i z drugiej strony nikt nie chciał odpuścić. Ale gdzieś po półtorej godzinie wreszcie coś poszło. Dawno nie cieszyłem się na ten fakt tak jak dzisiaj, miałem dzisiaj od startu straszny kryzys a etap ten był dla mnie prawdziwą psychiczną męczarnią. Na szczęście po mniej więcej 150ciu kilometrach trochę mnie puściło, choć pod pierwszy podjazd męczyłem się, to pod drugi było już lepiej. Ostatnie trzy kilometry góry musiałem jeszcze czekać na Grivko więc w końcówce nie było ze mną aż tak źle. Zjazd bandycki szybki kręty, sami pewnie widzieliście co się działo z peletonem który wtedy liczył około 130 kolarzy - był wyciągnięty na chyba 3 km. Jutro zapowiada się podobna gonitwa przed metą tyle że nieco dłuższa i be... [rozwiń]

Podstrony: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14]

sponsorzy