O mnie
Kilka informacji o mnie pół żartem pół serio ;)
Imię - Bartosz
Nazwisko - Huzarski
Znak Zodiaku - skorpion
Stan Cywilny - żonaty
Żona - Marta
Dzieci - syn Błażej
Kolor - niebieski
Ulubiony Dzień - poniedziałek
Film - Sexmisja
Potrawa - każda na makaronie i pizza
Pije - wszystko, często czerwone wino
Słucham - dobrego radia
Telefon - Nokia
Samochód - Renault Laguna
Zawód wyuczony - technik automatyk
Zawód wykonywany - kolarz
Wierze - w ufo
Waga - 70
Wzrost - 182
Aktualny team - Team NetApp
Plany na przyszłość - ciągle ulegają zmianie
Kocham - moją rodzinę
Pisze - prawą ręką
Nie lubię - lania wody i kłamstwa
Lubię - spać i gotować
Zniosę - wszystko oprócz tego czego nie zniosę
Nie zniosę - pianina, nie znoszę też zmywać
Książka godna polecenia - Mistrz i Małgorzata
Języki - jeden
Obce - angielski (aktualnie przyswajam - rosyjski i włoski)
Mój rower: Simplon
Waga wyścigowa: 6800 gr
Na osprzęcie: Sram Red
Siodło: Selle Italia Flite GF Team Edition
Kierownica: 420 mm
Mostek: 120 mm
Koła: Mavic
Buty: DMT
Pedały: Speedplay Zero Pedal System
Kask: UVEX
Okulary: UVEX
Stroje: Bio Racer
Nie jestem tak przystojny jak George Clooney,
nie mam mięśni jak Pudzian ani inteligencji Dody,
nie należę do drużyny Actimela,
nie dodaję skrzydeł i nie znam Goździkowej,
minuta rozmowy ze mną nie kosztuje 5 gr,
na pewno mam więcej niż dwie kalorie ale nie posiadam 3-letniej gwarancji,
lubię czasem pomarudzić ale nigdy nie użalam się nad sobą,
nie chodzę tak szybko jak Korzeniowski ani nie prowadzę jak Kubica,
nie finiszuję jak Cavendish i nie wspinam się jak Contador,
pewnie nigdy nie polecę w kosmos ani nie wygram w lotto,
nie oceniam powierzchownie i nie życzę drugiemu co mi nie miłe,
nie mam pięciu gwiazdek w crash-testach i na pewno ze mną Ci się nie upiecze,
nie wygładzam ani nie redukuję zmarszczek,
mam łatwość pisania ale jestem nieśmiały,
nie mam doładowania jak TorboDymoMan,
ale mam fajną pracę, robiąc to co lubię spełniam swoje marzenia, zwiedzam świat i jeszcze mi za to płacą.
Mam kochaną rodzinę, super synka i ambitne plany na przyszłość.
Bartosz Huzarski to moje prawdziwe imię i nazwisko, nie żaden pseudonim artystyczny. Urodziłem się w Świdnicy 27 października 1980r. i jako zodiakalny skorpion od samego początku mojego bytowania na świecie zatruwałem życie rodzicom. Gdzieś w szóstej klasie szkoły podstawowej zaczęła się moja wielka przygoda z rowerem - zapisałem się do KOLARSTWA. Jako sportowiec, zacząłem prowadzić jak najbardziej sportowy tryb życia, pilnując jedzenia, picia, zdrowia i przede wszystkim treningów. Od młodzika do orlika było jakoś beztrosko, potem zaczęły się problemy. Począwszy od znalezienia grupy poprzez wyniki i życie prywatne.
1999
Pierwszy rok "orlika" to kompletna klapa pod względem finansowym klubu, w którym jeździłem. Na dwa tygodnie przed sezonem wycofał się sponsor i strasznie rzeźbiliśmy. Pod koniec tego felernego roku przeniosłem się do KTK Winiary Kalisz. Po zajęciu siódmego miejsca na MP w Ustroniu i dziesiątego na górskich MP przyjęli mnie bez większych problemów. Niestety kolejny sezon tez nie zapowiadał się zbyt wesoło gdyż gł. sponsor nie przedłużył z kaliskim klubem kontraktu.Dotrwałem w Kaliszu końca sezonu i przeniosłem się z powrotem do sobóckiego KKS.
2001
Kolejny rok spędziłem pod okiem Przemka Bednarka, kilka zgrupowań z kolegami z WKSM Strabag Winuel Sobótka dało dobre wyniki, miałem całkiem niezły sezon. Choć pod koniec sprawy troszkę się pogmatwały, ale udało mi się załatwić kontrakt na przyszły sezon.
2002
Dostałem się do grupy "Mróz" z którą podpisałem mój pierwszy zawodowy kontrakt. Pierwszy sezon w zawodowym peletonie uważam za udany. Moja rola ograniczała się do pomocy starszym kolegom i wywiązywałem się z tego bardzo dobrze. Zadowolenie wyraziło kierownictwo ekipy, zapewniając o przedłużeniu kontraktu.
2003
Niestety losy potoczyły się znów niepomyślnie, grupa "Mróz" została rozwiązana. Na szczęście dyrektor sportowy Piotr Kosmala nie poddaje się szybko i już na początku marca 2003 roku dotarła do mnie wiadomość - "reaktywacja grupy Mróz". Już dwa dni po tej decyzji wylecieliśmy do Hiszpanii na zgrupowanie mające na celu przygotowanie do wiosennych wyścigów, głównie do Wyścigu Pokoju. Jako anegdotę można powiedzieć że w 2003 roku były dwie reaktywacje: 'reaktywacja grupy Mróz' oraz 'Matrix reaktywacja' :-) . Po dość ciężkim początku sezonu (szczególnie pod względem finansowym) nadeszły lepsze czasy. Uśmiechnął się do nas los gdyż firmy Action i nVidia zdecydowały się wspomóc finansowo grupę. W nowych barwach i pod nową nazwą 'Action nVidia Mróz' pierwszy raz wystartowaliśmy na wyścigu 'Idea Mazovia Tour'. Największym sukcesem "nowej" grupy było bez wątpienia zwycięstwo w 60 Tour de Pologne. Wyczynu tego dokonał Cezary Zamana odnosząc jednocześnie życiowy sukces.
2004
Rok 2004 to dalsze starty pod dowództwem Piotra Kosmali i Roberta Dudy, którzy stworzyli super grupę Action Ati. Jako kolarz jedynej polskiej drużyny w drugiej dywizji zadebiutowałem na klasykach w Belgii. Okres przygotowawczy przepracowałem bardzo dobrze, forma była super czego dowodem było choćby trzecie miejsce na jednym z etapów Giro del Trentino. Niestety bardzo przykra i długa w skutkach kontuzja popsuła mi pół sezonu, do kupy, zabrałem się na Mistrzostwa Polski w Gorzowie po ponad dwu miesięcznej przerwie. Powrót był bardzo ciężki, nie mogłem odnaleźć się w peletonie, na szczęście poprawiłem sobie humor zdobywając brązowy medal Górskich Mistrzostw Polski, oraz bardzo udanie debiutując na Mistrzostwach Świata w Weronie. Jeszcze jako ciekawostkę podam kilka fajniejszych miejsc jakie odwiedziłem w tym roku: Sierra Nevada, Calpe - Costa Blanca, RPA, Chiny - Tybet, Japonia.
2005
W 2005 roku sztukę kolarstwa doskonaliłem w grupie Piotra Kosmali, podpatrując starszych kolegów z ekipy, którzy chętnie dzielą się swoją wiedzą z młodszymi. Ogólnie mówiąc rok ten był dla mnie dość udany, jeżdżąc w barwach Intel Action wygrałem klasyfikację górską naszego narodowego wyścigu Tour de Pologne. Nabyłem sporo doświadczenia startując ze starszymi bardziej doświadczonymi kolegami w jednej ekipie. Udało mi się wygrać etap na wyścigu Bałtyk Karkonosze Tour, dobrze wypadłem w Republice Południowej Afryki podczas wyścigu Giro del Capo oraz zająłem drugie miejsce na Mistrzostwach Polski w jeździe indywidualnej na czas.
2006
W roku 2006 wciąż reprezentowałem grupę Intel Action, wciąż pod dowództwem Piotra Kosmali jednak z mocno odmłodzonym składem. W sezonie było różnie, jak to mówią raz na wozie raz pod wozem - taki już jest sport - nieobliczalny. Niby winę za te złe czasy powinniśmy zrzucić na zgrupowanie w Colorado Springs w USA, nie powinno się jechać na czterotygodniowe zgrupowanie na wysokości 2000m bez wiedzy i fizjologa, ale cóż, stało się. W tym sezonie na pocieszenie wywalczyłem koszulkę najlepszego górala na najważniejszym dla mnie wyścigu sezonu Tour de Pologne ale poza tym sukcesem kompletnie nic.
2007
W 2007 roku po nagłym i niespodziewanym opuszczeniu nas przez amerykańskiego potentata w dziedzinie produkcji mikroprocesorów nie mieliśmy wesoło, ciągle oszczędności i oszczędności. W nazwie grupy poza "stałym i wiernym" sponsorem warszawskim producentem komputerów firmą Action pojawiła się firma ubezpieczeniowa Uniqa. Ale nie oszukujmy się, koszta utrzymania grupy kolarskiej są prze ogromne i nakład finansowy, jaki wnosili sponsorzy był wystarczający tylko na przetrwanie. W sezonie było ciężko, ale pełni mobilizacji stanęliśmy na starcie najważniejszego dla nas wyścigu Tour de Pologne, doskonale zdawaliśmy sobie sprawę jak ważny może to być wyścig. Niestety kolejny pech jaki nas dopadł podczas tego wyścigu to grypa żołądkowa, nie ominęła prawie nikogo a o skutkach tego dziadostwa chyba nie muszę zbyt wiele pisać, gorączka, biegunka, osłabienie organizmu - jednym słowem masakra. Ale rzutem na taśmę podczas wspominanego Tour de Pologne udało mi się wywalczyć miano najlepszego Polaka, choć z miejsca w klasyfikacji generalnej nie jestem wcale zadowolony. Miesiąc po naszym narodowym tourze zmieniłem stan cywilny i stanąłem na ślubnym kobiercu, po ślubie wraz z zaproszonymi gośćmi daliśmy czadu na weselu. Po ślubnych przeżyciach i odpoczynku po sezonie nastał czas na przygotowania do kolejnego roku mojej przyjaźni z rowerem, po kilku latach przerwy do sponsorowania grupy powróciła firma Zakładów Mięsnych "Mróz" i może z tą radosną nowiną nadejdą lepsze czasy.
2008
Sezon 2008 roku już na mną, było dobrze, na początek sezonu wygrałem kryterium w Dzierżoniowie, ogólnie przez cały sezon dobrze radziłem sobie na kryteriach na których aż sześć razy stawałem na podium, największy sukces w tym roku to wygrany etap i klasyfikacja generalna wyścigu Szlakiem Grodów Piastowskich. Największa porażka to Mistrzostwa Polski i brak powołania na TDP, ale na to akurat zbyt wielkiego wpływu nie miałem. Pod koniec roku podpisałem kontrakt z włoską grupą wspierana przez ukraińskiego sponsora ISD, pomimo światowego kryzysu i kilku dni niepewności grupa oficjalnie powstała.
2009
Znowu jeżdżę w ekipie Pro-Continental, spełnił się jakiś mój cel, ścigać się w zagranicznej ekipie. Mamy zaproszenie na Giro, jestem brany pod uwagę przy doborze składu, więc może się okazać, że ten rok będzie dla mnie przełomowy, poza tym w marcu ma mi się urodzić syn. Zapowiada się ciekawy rok, jak się zakończy? sam jestem ciekawy, ale spokojnie poczekajmy do października wtedy wszystko będzie jasne.
Minął październik a ja sam wywołałem się do tablicy więc pokuszę się o małe podsumowanie. Rok faktycznie przełomowy, poznałem smak prawdziwego ścigania, znacznie innego niż do tej pory. Włoskie kolarstwo jest naprawdę inne i choć starałem się omijać Italię dużym łukiem i tak ponad 180 dni spędziłem poza domem. Pojechałem Giro, myślę, ze całkiem nieźle, zdobytego doświadczenia nikt mi nie zabierze. Reprezentowałem Polskę na MŚ, pojechałem również wyścig spadających liści Giro d’Lombarda. Sezon choć niezbyt obfity w wyniki (jedynie v-ce mistrzostwo Polski w ITT) i tak uznać mogę za przełomowy, bo i półka wyścigowa znacznie wyższa. Jedno co mi totalnie nie wyszło to TDP czego strasznie żałuję, po prostu za bardzo chciałem. Następny rok w ISD Neri, ekipa Pro Continental, w planie bardzo poważne wyścigi, więc zapowiada się bardzo ważny rok, podczas którego można by zrobić krok do przodu. Jak Bozia da i zdrowie dopisze będzie super.